Bronzer, róż czy rozświetlacz?

Jeśli kiedykolwiek zastanawiałaś się, który z 3 przedstawionych w temacie kosmetyków wiedzie prym, śpieszymy z odpowiedzią. Otóż, w starciu bronzera, różu i rozświetlacza, wygrywa…no cóż, żaden z nich! Dlaczego? Mylna jest powszechna opinia, wedle której wszystkie 3 wymienione produkty służą do tego samego. Jeśli więc służą do różnych celów, nie można ich ułożyć według ważności czy przydatności. Owszem, zarówno bronzer, podobnie jak róż i rozświetlacz, służą do podkreślania policzków. Na tym podobieństwa się kończą. Każdemu z nich, przypisana jest inna funkcja. Zadaniem bronzera, jest wymodelowanie twarzy i nadanie jej odpowiedniego kształtu. Twarz zbyt okrągłą optycznie wyszczuplamy, a rysy zbyt kanciastej łagodzimy. Potrzebnych trików nauczysz się z internetowych tutoriali. Ważny jest dobór odpowiedniego odcienia brązu. Powinien być możliwie jak najjaśniejszy, żeby modelował, nie będąc jednocześnie zbyt widoczny. Ciemny, niedopasowany do naszej karnacji rozświetlacz pozostawi na naszej twarzy smugi i będzie wyglądał nieestetycznie. Z kolei róż ma na celu ożywienie twarzy i nadanie jej młodzieńczego wyglądu. Róż to oczywiście nazwa zwyczajowa, do ciemnej karnacji nadają się róże o bardziej pomarańczowym odcieniu. Rozświetlacz jest ostatnim elementem, ale nie mniej ważnym. Jego celem jest nadanie naszej skórze blasku i wywołanie efektu wypoczętej skóry. Nakładamy go na szczyty kości policzkowych szerokim pędzlem, a także tuż pod łukiem brwiowym, ale dodać spojrzeniu świeżości.